19. MFF Nowe Horyzonty: Shuji Terayama – artysta, który przekraczał granice wyobraźni.

19. MFF Nowe Horyzonty: Shuji Terayama – artysta, który przekraczał granice wyobraźni.

Był osobowością, dla której w sztuce nie istniały żadne granice. Mówił, że tworzy tylko połowę dzieła, a reszta należy do widzów - powiedział PAP Henrikku Terayama, przyrodni brat Shujiego Terayamy. Retrospektywę japońskiego mistrza awangardy można oglądać na festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu.

PAP: W tym roku minęło 35 lat od śmierci Shujiego Terayamy, zaliczanego do grona najwybitniejszych awangardowych innowatorów japońskiego teatru i kina. Mówi się o nim "artysta totalny", łączący różne dziedziny twórczości. Jaki człowiek krył się za tą sztuką?

Henrikku Terayama: Pamiętam go jako osobę niezwykle uporządkowaną. Zawsze miał idealnie pościelone łóżko, a książki na półkach ustawiał tak, że stanowiły oryginalną kompozycję. Lubił kontakt z ludźmi. To go napędzało. Nigdy nie pisał w domu. Wolał wyjść do kawiarni, gdzie mógł przebywać wśród innych. Oczywiście, skupiał się wtedy na pracy, ale równocześnie obserwował świat. Dzięki temu nie czuł się samotny.

Jako twórca filmowy i teatralny zawsze miał własną, dopracowaną koncepcję dzieła. Nie obarczał odpowiedzialnością za nią współpracowników. Zdarzało się, że aktorzy musieli uruchamiać wyobraźnię, by móc doścignąć jego oczekiwania. Tak było np. w 1973 r., kiedy wystawiał we Wrocławiu spektakl +Mistrz ślepców+. Wymyślił, że w teatrze musi panować absolutna ciemność. Zażądał od swojego zespołu, żeby pozaklejali wszystko czarną taśmą. Łącznie z wyjściem ewakuacyjnym, co było - i wciąż jest - sprzeczne z prawem. Musieli działać wedle jego koncepcji, nawet jeśli przerastała ich oczekiwania.

 

PAP: Jego wizyta w Polsce nie obyła się bez skandalu. Podczas jednej ze scen aktor zdarł bluzkę z kobiety siedzącej na widowni, a ona oskarżyła go o napaść. Shuji Terayama był twórcą, dla którego nie istniały absolutnie żadne granice?

H.T.: To prawda, on przekraczał bariery. Tamten skandal był na to zaledwie jednym z dowodów. Pamiętam też inną historię, która dobrze to obrazuje. Kiedyś - już nie pamiętam gdzie, ale chyba w Danii – wystawiał spektakl "Heretycy". W jednej ze scen animatorzy, którzy w klasycznym teatrze japońskim przenoszą elementy scenografii – zaatakowali publiczność, brutalnie wrzucając ją na scenę. Dowiedzieliśmy się później, że podczas tego przedstawienia jeden mężczyzna zaginął. Podobno już nigdy się nie odnalazł. Pozostawiam odbiorcom interpretację tej historii.

 

PAP: W 1967 r. pana brat stworzył teatr, który miał łączyć tradycję japońskiego teatru klasycznego ze współczesnym teatrem zachodnim. Wspomniani animatorzy to zaledwie jeden z przykładów takich mostów?

H.T.: Tak. On wykorzystywał elementy teatru klasycznego czy kabuki i przenosił je do teatru współczesnego, zmieniając ich funkcję. Klasyka była u niego znacznie przekształcona. W teatrze kabuki animatorzy byli ubrani w charakterystyczny, czarny strój i byli dla publiczności niewidzialni. Ich zadaniem było wyłącznie przenoszenie scenografii. Natomiast u Shujiego Terayamy przestali pełnić wyłącznie tę funkcję i uczestniczyli w przedstawieniu jako aktorzy.

Mój brat zawsze powtarzał, że tworzy tylko połowę dzieła. Kolejne 50 proc. należy do publiczności, która powinna coś sobie dopowiedzieć, zinterpretować albo po prostu wziąć udział w spektaklu. Jego sztuka wybrzmiewała za każdym razem inaczej – w zależności od reakcji widzów. Przekraczanie granic wyobraźni było dla niego najważniejsze.

 

PAP: W latach 70. na jednym z festiwali teatralnych Shuji Terayama poznał Tadeusza Kantora. Połączyła ich intensywna relacja zawodowa?

H.T.: Shuji Terayama bardzo cenił twórczość Tadeusza Kantora. Na pewno oglądał "Umarłą klasę". Natomiast nigdy nie byłem świadkiem ich spotkania czy rozmowy. Trudno mi powiedzieć coś więcej o ich relacji. Dowiedziałem się o tym spotkaniu, ponieważ zachowało się ich wspólne zdjęcie. Podobno później przez lata wymieniali korespondencję, ale znowu nie mogę z całą pewnością powiedzieć, że to prawda. Nigdy nie miałem tych listów w rękach.

 

PAP: Oglądam film "Wiejska ciuciubabka" z 1974 r. i widzę tam postacie ucharakteryzowane na podobieństwo Kantorowskich. To przypadek czy świadoma inspiracja twórczością polskiego reżysera?

H.T.: Sądzę, że mój brat faktycznie mógł inspirować się dziełami Tadeusza Kantora. Oczywiście, nie tylko nimi. Wiem, że spotkał się z Fernando Arrabalem podczas jego wizyty w Japonii i rozmowa z nim miała dla niego wielkie znaczenie. Wydaje mi się, że całą tę trójkę coś łączy. A skoro już o inspiracjach mowa, ulubionymi reżyserami Shujiego Terayamy byli Federico Fellini oraz znany i ceniony japoński artysta Imamura Shohei. Zwłaszcza ten drugi wywarł na niego ogromny wpływ. To z jego twórczości wywodzi się koncepcja zacierania granicy między spektaklem teatralnym a filmem, którą kultywował Shuji Terayama.

 

PAP: Pana brat urodził się w 1935 r. w prefekturze Aomori. Po latach w swoich dziełach wielokrotnie powracał do czasów wczesnej młodości. Jakie było jego dzieciństwo?

H.T.: Wczesny okres jego życia był bardzo smutny i traumatyczny. Gdy miał pięć lat, jego ojciec zginął na wojnie. Zostali z matką całkowicie sami. Kilka lat później przeżyli naloty bombowe na Aomori. Po wojnie przeprowadzili się do Kyushu. Jego matka znalazła pracę w mieszczącej się tam amerykańskiej bazie wojskowej. Dla Shujiego rozpoczął się okres przeraźliwej samotności. Wychowywał się u wujostwa. Uciekał w sztukę. Już jako młody chłopak zakochał się w literaturze i poezji. Pisał wiersze i opowiadania, malował obrazy. Był w tym świetny. Oprócz tego codziennie oglądał filmy. Sądzę, że to ukształtowało jego charakter. Bardzo szybko stał się świadomym twórcą. Później próbował rozliczyć się z tym dzieciństwem w swoich filmach. Wciąż przepracowywał relację z matką.

 

PAP: Podobno na pytanie o zawód odpowiadał po prostu: "Shuji Terayama".

H.T.: Nigdy nie określał tego, kim jest. Nie eksponował swojego ego. Widać to wyraźnie w filmie dokumentalnym "Video Letter", który stanowi zapis rozmowy między poetą Shuntaro Tanikawą a Terayamą Shuji. Mówił o sobie głównie poprzez obiekty. Tzn. brał do ręki przedmiot i mówił: "to jestem ja". Miał nawet takie słynne powiedzenie: "mogę stać się każdym, wejść w skórę każdego". Uważał, że nie musi wybierać w życiu jednej drogi. Może pełnić różne role.

 

PAP: Jakie miejsce zajmuje dzisiaj jego twórczość we współczesnej Japonii?

H.T.: Społeczeństwo japońskie postrzega go bardziej jako reżysera i twórcę teatralnego niż filmowego. Wynika to pewnie z tego, że rzadko organizowane są jego retrospektywy filmowe. Ale za to co roku wystawiane są co najmniej cztery spektakle na podstawie jego sztuk. Sądzę, że ta część jego twórczości wciąż wybrzmiewa tak wyraźnie, bo te teksty pobudzają wyobraźnię, działają na emocje. Bardzo różnią się od twórczości innych artystów z tamtego okresu. Są niezwykle poetyckie. Shuji Terayama napisał kiedyś takie słynne zdanie, że +łzy są najmniejszym ludzkim morzem+. Tak już miał. Wszystko ubierał w metaforę.

Rozmawiała Daria Porycka 

 

Pierwszą w Polsce retrospektywę twórczości Shujiego Terayamy można oglądać podczas 19. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Na publiczność festiwalową czekają pokazy m.in. debiutanckiego pełnometrażowego filmu Terayamy "Rzućmy książki, wyjdźmy na ulice!" ukazującego Tokio z lat 70., zestawianej przez krytyków z "Osiem i pół" Felliniego na poły autobiograficznej "Wiejskiej ciuciubabki", nominowanej w 1975 r. do Złotej Palmy w Cannes oraz inspirowanego książką "Sto lat samotności" Gabriela Garcii Marqueza filmu "Żegnaj, Arko!".

 

Pozostałymi bohaterami tegorocznych retrospektyw są: kataloński reżyser Albert Serra (twórca m.in. "Śmierci Ludwika XIV"), francuski reżyser Olivier Assayas ("Irma Vep", "Sils Maria") oraz jedna z najważniejszych przedstawicielek współczesnego kina argentyńskiego Albertina Carri ("Córki ognia", "Nie wracam do domu", "Złość"). W programie festiwalu znalazły się także m.in. najnowsze dzieła Pedro Almodovara, Quentina Tarantino, Xaviera Dolana, Marco Bellocchio oraz Kantemira Balagova. Impreza potrwa do 4 sierpnia. Więcej informacji można uzyskać pod adresem: www.nowehoryzonty.pl/. (PAP)

Dodaj komentarz

Komentarze  

0 #2 ajamuzaguc 2019-08-25 11:33
http://mewkid.net/order-amoxicillin/ - Amoxicilline 500 Mg Online Amoxicillin gam.jwbj.myphotoart.org.evp.gn http://mewkid.net/order-amoxicillin/
Zgłoś administratorowi
0 #1 ugidumiqa 2019-08-25 10:53
http://mewkid.net/order-amoxicillin/ - Amoxicillin 500 Mg Amoxicillin Online fnq.cmaa.myphotoart.org.hmq.ji http://mewkid.net/order-amoxicillin/
Zgłoś administratorowi